ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

- Chodź, kochanie, zaraz to zmyjemy.

powód. Zapewne się bał, że jego młodszy syn zechce
- Na co?
nam ze swojego konta.
Rzeczywiście, „Pączek" już do ciebie nie pasuje.
- Chyba jesteś zmęczona - powiedział, gdy odruchowo
- Upiorzyca ghyrowa! – nie wytrzymałam.
ciszej.
- Pomogę ci. - Nik natychmiast stanął tuż za nią.
- Musiałem upaść na kamienie.
- Teraz obiecajcie, że potem nie będziecie mi jako zjawy, rzucać mi wypominań za kompanię.
- Wyglądasz na zmęczoną.
odpowiedział.
- nadmierna pobudliwość
aż skończysz rozmowę. - Policzki rudowłosego

    
odsunęła. Ból dłoni i ramienia przyprawiał ją niemal

się nią w domu, więc właściwie można by to uznać
Ogarnęła ją panika. Jej paszport leżał na torbie,
- Nawet Robin nie pomoże wszystkim.
winien.
- I oddasz Laurę jej krewnym, tak?
skupić na podziwianiu bajecznie pięknej okolicy.
Rolar pośpiesznie poszedł, podawszy rękę ofierze natartych woskiem schodów. Wypadało mu chwycić się za poręcz drugą ręką - podnieść tak dobrze odżywioną damę bez oparcia okazało się nie tak prosto. Postawiona na nogi, niania przede wszystkim kazała dzieciom iść na górę i umyć się przed kolacją. Parka niechętnie podporządkowała się; zresztą, dobiegłszy do pierwszego piętra, zwiesili się na poręczy, podsłuchując i oglądając gości.
ciemnoniebieskich oczach urodzona w idealnej
kitlu i masce pochylał się nad nią i znów powtarzał,
- W każdym razie trzymamy fason.
zawiadomili w końcu służby socjalne, jednak przy
za wizyty przysyłaj do mnie.
- A przeziębienie Sophie?
swoje unieruchomione nogi.

©2019 www.bellum.ta-pokazywac.elblag.pl - Split Template by One Page Love